Paulo postanawia pisać

Przeczytałem książkę Paula Coelho.

Pierwszą i na razie ostatnią. Nie, nie jestem zniesmaczony (no, może trochę), nie będę wyżywał się ponad miarę, ani tym bardziej nie zamierzam kreować się na znawcę literatury czytającego Ulissesa do śniadania, z pogardą spoglądającego na maluczkich. Czytałem w życiu o wiele większe gnioty (ot, choćby dzieła innego „bestsellerowca” – Dana Browna), chociaż też krocie książek lepszych. „Weronika postanawia umrzeć” – bo ta właśnie pozycja wpadła w me ręce – pozostawiła mnie w stanie sprzecznych uczuć; podczas lektury głównie irytowała, ale też potrafiła zaciekawić i poruszyć. Zacznijmy jednak od początku.

Przede wszystkim jest ona fatalna literacko, sprawia wrażenie raczej szkicu napisanego na kolanie w brudnopisie podczas wolnego popołudnia, niż pełnoprawnej powieści. Okazuje się, że to nie tylko wrażenie – w istocie tak właśnie jest, gdyż – jak się okazuje – napisanie jednej książki zajmuje Paulowi Coelho średnio trzy tygodnie. To wiele wyjaśnia.

Płodność pisarza i prędkość tworzenia muszą budzić podziw czy może zazdrość, jednak jasno widać, że mistrzem słowa on nie jest. Zdania proste do bólu, chwyty formalne na poziomie uzdolnionego ucznia gimnazjum, brak wyczucia tego, co trzeba napisać, a co warto by było pozostawić inteligencji odbiorcy, całkowita nieumiejętność sterowania nastrojem – oto cechy jego pisarstwa.

Fabułka pędzi do przodu, nie pozostawiając ani chwili na nudę, kolejne akapity gładko objaśniają co się w danej chwili dzieje i dlaczego, tak by czytelnik nie musiał ani przez chwile wątpić w motywacje bohaterów. Bohaterowie i wszystkie postaci w ogóle zarysowane są płasko, wydaje się, że charakter każdej z nich wzoruje Coelho na własnych przeżyciach wewnętrznych, tak jakby nie potrafił wyobrazić sobie innych, niż swoja własna, perspektyw spojrzenia na świat. Stworzone są – jak i cała historia – głównie po to, by wygłaszać drętwe kwestie o tym, jak żyć by szczęśliwym być. Kolejne rozdziały kończą się tanimi moralizatorskimi monologami, których semantykę streścić można zestawem komunałów: „bądź sobą”!, „nie bój się ryzykować”!, „walcz o szczęście”!, „odnajdź radość życia”! i tak dalej i tak dalej.

A jednak – da się to czytać. Co prawda zgrzytając zębami na kulawą konstrukcję zdań (może to wina tłumaczenia?), nielogiczności fabuły, nachalne serwowanie życiowych mądrości, suche dialogi i nieprawdopodobne reakcje bohaterów, ale – da się. I nawet przyjemność jakąś z tego czerpać, i może jakąś złotą myśl wyłowić – wśród całej plejady tych banalnych, znaleźć coś przemawiającego do serca?

Tak jak istnieją książki-czytadła sensacyjne, fantastyczne, kryminalne, tak istnieją czytadła – bo ja wiem – moralizatorsko-filozoficzne (tę tezę stawiam oczywiście po to, by zaliczyć „Weronikę…” do tego ostatniego rodzaju). Idealne by poczytać w pociągu, na plaży, w sytuacji gdy nie mamy ochoty na nic poza niezobowiązującą rozrywką i bezmyślnym zatraceniem w słowie. Ale zachwycać się, budować kapliczki ku czci, ubóstwiać? To niestety świadczyć musi o kiepskim guście, małym oczytaniu, braku smaku. O tych cechach, które charakteryzują dzisiaj przeciętnego odbiorcę literatury i które przesądzają o wyglądzie list bestsellerów.

Jednak jeśli komuś sprawia ta literatura radość, co więcej – jeśli ktoś odnajduje w niej recepty na życie i motywacje do działania – należy się tylko cieszyć, że ktoś taki jak Paulo Coelho istnieje.

Czytać nikt nikomu nie każe.

About these ads

Odpowiedzi: 72 do “Paulo postanawia pisać”

  1. eurydyka mówi:

    Uważam, że po przeczytaniu jednej książki autora (jakiegokolwiek) bezczelnym jest zatytułować wypowiedź jako “cała prawda o…”. Szanuję jednak Twoje zdanie, które być może bardziej skłoniło by mnie do jakiej kolwiek refleksji, gdybyś jednak nawiązał do innych książek, a szczególnie do “być jak płynąca rzeka”. Myslę, że właśnie ta prostota werbalizacji myśli jest nam (mi) bardzo potrzebna i właśnie ona skłania do wielu głębszych, osobistych, subiektywnych przemyśleń, poszukiwania związków z własnym życiem. I nie obrażaj proszę gimnazjalistów…czy do nich nie można kierować książek innych, głębszych niż “dzieci z bulerbyn”, trzeba właśnie od nich wymagać, zmuszać ich wręcz do myślenia, do czytania a Coelho podaje im rękę, przeciera gęstwinę intelektualistów drwiących z młodych świeżych, łaknących umysłów. Podziwiam go i ubóstwiam jako człowieka do szpiku kości…dobrego i żyjącego zgodnie ze sobą, chcę taka być! I wszystkim tego życzę.

  2. Furb mówi:

    “zamierzam kreować się na znawcę literatury czytającego Ulissesa do śniadania”

    Cała wypowiedź na taką mi wygląda. W ogóle internetowi znawcy moim zdaniem to żadni znawcy.

  3. asd mówi:

    Tam jest napisane “… nie zamierzam kreować…” :-/

  4. Łukasz mówi:

    a ja uważam, że autor i tak nadto łagodnie i asertywnie wypowiedział się o tej książce. Przeczytałem kilka powieści pana C i szczerze większe gnioty naprawdę trudno znaleźć. Jednak wniosek wysunięty przez autora postu o tym, że mamy takie bestsellery jak odbiorców, wydaje się być słuszny (komentarze tego dowodzą).

  5. Wera mówi:

    Zgadzam sie z kazdym slowem – literatura to za bardzo nie jest, raczej poczytna filozofia dla ludzi zlaknionych odrobiny refleksyjnej duchowosci, ktora nie bylaby zaraz zwiazana z religia i jej nakazami..

  6. Pablo mówi:

    Witam! Ja zmęczyłem chyba 3, albo 4 jego książki. Ciesz się, że zacząłeś od “Weroniki..”, “Alchemik” to dopiero Gniot. Tyle lania wody i truizmów to w życiu nie przeczytałem. “D “Weronika…” przy tym to miszcz świata. Take “Vademecum skauta” tylko do n-tej potęgi. No chyba, że to kwestia słabego tłumaczenia.

  7. Folek mówi:

    Swego czasu była moda na tego pisarza. Jakieś parę lat temu. Ja też jej uległem i mogę powiedzieć, że po kilku latach nie pamiętam prawie fabuły każdej z nich. Pamiętam natomiast , że lektura była lekka. To jednak wg mnie nie świadczy na korzyść autora..

  8. Anonim mówi:

    Prawdą jest to że łatwiej krytykować niż tworzyć. Błędy można wytknąć każdemu autorowi i każdego można zmieszać z błotem. Tylko żeby autor tego artykułu mógł krytykować pana C, to ten pan najpierw musiał napisać kilka książek które są znane i lubiane przez tysiące( nawet miliony) ludzi na całym świecie.

  9. Mateusz mówi:

    Bardzo trafny tekst, pozdrawiam i wykopuję ;)

  10. adam mówi:

    cóż mogę powiedzieć. zmęczyłem “demona i pannę prym” i powiedziałem: nigdy więcej p.coelho. niestety jakiś czas potem przeczytałem “weronikę..” i nic się nie zmieniło w postrzeganiu tego ‘pisarza’ pomimu upływu ponad 5 lat. po prostu szkoda czasu na takie farmazony, które wyprawia. szczerze – te ksiązki mnie męczyły – prawdy codzienne mogę wysmażyć sam na patelni, a nie sięgać po książkę, która jedną rzecz opisuje 5 razy za pomocą innych przymiotników.
    nigdy więcej coelho.

  11. Jam Lasica mówi:

    Musiales miec w dziecinstwie poprzybijane zabawki do podlogi albo mama Cie upuscila. Po pierwsze jak ktos wyzej napisal piszesz, ze nie chcesz kreowac sie na znawce ale takiego wlasnie udajesz, czego to Ty nie czytales, ile to rozumow nie pozjadales (bo przeciez w ksiazce sa proste rady: “badz szczesliwy” itd a Ty jestes taki genialny, ze dla Ciebie to banaly), jakich to Ty ksiazek nie przeczytales. Po drugie: gdybys raczyl zasiegnac informacji o autorze zamiast wypisywac glupoty dowiedzialbys sie o jego osiagnieciach i nagrodach i calej reszcie o ktorej nie masz pojecia i wyobraz sobie, ze osoby ktore decydowaly o tychze nagrodach wcale nie sa prostymi, nieoczytanymi glabami i z cala pewnoscia wiedza o zyciu duzo wiecej od Ciebie. Do Lukasza: mozna sie asertywnie wypowiedziec na temat ksiazki – pierwsze slysze. Jak ktos wyzej napisal – na internetowego znawce wykreowac moze sie kazdy, skoro ksiazki sa takie banalne – napisz jedna, niech zostanie bestsellerem. Jestes od dzisiaj moim bogiem, moim najlepszym krytykiem literackim, no i te Twoje imponderabilne podroze… pomyliles wyrazy – debilne podroze.

  12. Lucky mówi:

    Gdybyś odrobinę poznał inne książki autora, lub jego biografię, może łatwiej byłoby Ci dojść, do ciekawszych i bardziej słusznych wniosków. Pisanie ‘górnolotnym stylem’ wcale nie świadczy o inteligencji. Wręcz przeciwnie. Pokazuje nam, że autor jest kretynem, który chce udowodnić wszystkim, jakiż on to nie jest inteligentny… A Paulo pisze prosto i dosadnie. I to jest jego geniusz.

    Jam Lasica – Jesteś Mistrzem Ciętej riposty. Idealne podsumowanie.

  13. grocal mówi:

    Uwielbiam jak urażeni krytyką ludzie wytaczają działo pt. “Najpierw coś napisz, a potem krytykuj!”. Najgłupszy argument, jaki może być! Rozumiem, że w takim wypadku nie możemy skrytykować Adama Małysza za krótko oddany skok, Giancarlo Fisichellę za tragiczne wręcz czasy w Ferrari, czy naszych piłkarzy z reprezentacji narodowej za skopane mecze eliminacyjne? Rozumiem, że każdy, aby coś skrytykować musi najpierw “przebić” autora krytykowanego dzieła swoim dokonaniem?

  14. Danielle mówi:

    Szczerze powiedziawszy nie rozumiem, dlaczego ten tekst wywołał aż takie poruszenie wśród fanów twórczości Coelho. Nie będę tutaj prawic banałów, że każdy ma prawo do własnego zdania, nie ważne, czy inni się z tym zgadzają, czy nie. Czy to jest tekst bezczelny, tekst mieszający Coelho z błotem? Przecież nie. Blogi internetowe mają to do siebie, że są tworzone z potrzeby podzielenia się swoimi przemyśleniami z innymi ludźmi, nie są to przecież nie wiadomo jak poważne wywody naukowe, ludzie drodzy! Tak trudno przyjąc inny punkt widzenia? Jestem po prostu przerażona.
    Aha no i jeżeli chodzi o zarzucanie autorowi braku obycia literackiego tudzież umiejętnośc jedynie krytykowania, bez twórczości własnej, to radziłabym nie stawiac takich tez, człowieka kompletnie nie znając (a to ponoc ważna sprawa przy wydawaniu o kimś sądów, tego się dowiedziałam z lektury komentarzy).
    Szanuję ludzi, czerpiących z powieści Coelho jakąś tam filozofię życiową, mnie jednak ona nie wystarcza, czuję niedosyt, nie tego oczekuję od książki tego typu. Tyle z mojej strony na ten temat.
    A, no i jeszcze jedna sprawa. Znalezienie się książki na listach beststellerów wcale nie świadczy o tym, że jest wybitna, niestety, tak to już jest w dzisiejszym świecie.
    Pozdrawiam.

  15. xuj mówi:

    Lol, popieram komentarz powyżej. Idąc tokiem rozumowania tych ludzi, to żeby komentować ten wpis, sami musicie mieć równie poczytne blogi, które otrzymały co najmniej taką samą ilość wykopów. Inaczej wasze komentarze się nie liczą (szczególnie jak z tyłu wisi flaga Bałtyku;)).

  16. oleczek mówi:

    A ja i moi znajomi mamy taką gierkę, że gdy ktoś wypowie coś zupełnie trywialnego, wtedy dodajemy: paolo koelo.

    Idziemy więc po ulicy, a tam jedzie auto i jest sobie kałuża. Wtedy ktoś nawija:

    “nadjeżdzające auto, gdy w kałuże wjedzie, ochlapie cię – paolo koleo”.

    Najlepiej dogryzać komuś, kto cedzi półgębkiem coś zza komputera. Wtedy ma poziom koncentracji i inteligencji paolo kołelo.

  17. xuj mówi:

    Taa, to tak jak było w którymś Wilq superbohaterze – “wojownik światła musi odnaleźć w swym sercu kryształ, aby skończyć pierdolić przed kolegami z osiedla” (cytat z głowy) ;)

  18. zahas mówi:

    W pełni zgadzam się z tym tekstem. “Weronikę…”da się jeszcze przeczytać, czego nie da się powiedzieć choćby o “Alchemiku”. Autor często operuje banałem , postacie są płytkie a akcja często niespójna i brak jej oryginalności. Dla mnie Coelho to kompilator naiwnych frazesów, często korzystający z dorobku innych pisarzy, który to sprawne przerabia na potrzeby mało wymagającego, masowego czytelnika.

  19. ja_ mówi:

    Witam, zgadzam się z autorem, jestem po lekturze kilku pozycji pana P.C. więc uważam sie za uprawnioną do opinii. Otóż to świetna lektura dla ambitnego gimnazjalisty, który poszukuje prawd o życiu i własnej drogi, i nawet te najbanalniejsze i najbardziej oczywiste prawdy serwowane przez autora Weroniki “odkrywa” i przyswaja z zachwytem i świeżością wynikającą z niedojrzałości. Dojrzalszy czytelnik po prostu nie jest właściwym odbiorcą dla utworów Coelho i tyle. Nie ma się co oburzać na opinię twórcy tego artykułu poniewaz ma rację, to po prostu są książeczki dla nastolatków, sympatyczne ale niezbyt odkrywcze, jednakże w powodzi niezwykle niskiej literatury adresowanej dla młodzieży mogą być bardzo inspirujące. Wolę żeby moja 14 letnia córka czytała Coelho niż na przykład “Pamietnik księżniczki ” czy inne tego typu koszmarki:)
    Pozdrawiam

  20. Daniel Buliński mówi:

    Witam!

    @eurydyka: Pierwsza przeczytana książka daje zarys o autorze, zachęca bądź nie do przeczytania następnej – to jest tak, jak z wywarciem pierwszego wrażenia. Co więcej, nie uważam żeby “prostota werbalizacji myśli” tak powszechna dla autora była komukolwiek (po za Tobą, jak piszesz) potrzebna. Baa uważam, że jest zbędna w powszechnym społeczeństwie, hamuje i ogranicza w pewnym stopniu myśli, daje błędne wyobrażenie o świecie który jawi się autorowi, skłania do namysłu nad rzeczami często nieistotnymi – przypomina mi to prowadzenia błahego bloga przez wspomnianego gimnazjalistę. Proza Coelho jest często oderwana od rzeczywistości. Autor sprawia wrażenie człowieka, który nie stopa zbyt mocno po ziemi, jest ulękły, nie pewny – nie jest to dobry autorytet dla osób młodych, zaczynających dopiero życie.

    @Anonim: Krzysztof ma za to odwagę i nie pozostaje anonimowy. Ma odwagę podpisać się pod (a raczej nad) swoimi słowami. Drogi anonimie brak logiki w twoim komentarzu, to co tu czytamy nie obraża, nie wyśmiewa a jest konstruktywną krytyką. Krytyką która podłoże ma w gustach Krzycha – dlaczego ma sobie jej odmawiać. Czy według Ciebie trzeba prowadzić samochód po pijaku aby krytykować taką postawę? Idźmy dalej twoim tokiem rozumowania – jeśli Krzychu nie ma prawa negować twórczości Coelho, to Ty nie masz prawa jej bronić.

    Po za tym w jakich realiach żyjesz? W naszym kraju literacko wybić się graniczy z cudem…

    @Jam Lasica: Słyszałeś o inicjatywie Internet Bez Ch@mstwa? Nie? To poczytaj, bo rynsztokowe teksty upodlające Adama nie jest fair. Jego opinia, jego sprawa. Nagrody Coelho nic nie znaczą, dostałem kiedyś nagrodę – 3 miejsce w drużynowym konkursie szachowym – były tam jednak tylko 3 drużyny. Nobel dla Obamy, system oceniania w szkołach – czy dla Ciebie nagrody są miarą kunsztu? Balzac za życia nie dostał żadnej… Dziś można być analfabetą i ją otrzymać (i to nie jest ironia).

    Ostatni zdania Twojego komentarza zwracają uwagę na Twoją prawdziwą naturę…

    Zgadzam się w każdym calu z autorem bloga.
    Dlamnie też Coelho jest banalny, jego książki nadają się na plaże jak to ktoś wyżej pisał. Niestety ja nie lubię się nudzić, zwłaszcza “coś robiąc”. Po kilku tytułach podziękowałem w myślach Paulo Coelho za to, że dociera do czytelników, którzy lubią być karmieni moralizującymi sentencjami. Co ciekawe Coelho jest uznawany za jednanego z najbardziej poczytnych pisarzy dzisiejszych czasów – czy na to zasługuje? Przecież np. w “Być jak płynąca rzeka” przez pół książki zastanawia się czy moralne jest plewienie chwastów, które stworzył przecież Bóg, a przez drugie pół pisze o cudzie którym jest upadek kromki chleba masłem do góry… Tak, zasługuje! Bo niestety tak ukształtowali rynek czytelnicy, o czym to świadczy nie muszę pisać…

  21. Jam Lasica mówi:

    Wiec moze od poczatku, poniewaz podobno tak zaczac najlepiej, owszem, przyznaje sie bez bicia Danielu Bulinski, ze poniosly mnie troche emocje i za to przepraszam, owszem, rozumiem, kazdy moze miec wlasne zdanie i takowe wlasnie wyrazil autor i zgadzam sie z komentarzem powyzej, ze skoro komentujemy bloga powinnismy miec swoja kierujac sie moimi argumentami – moj blad. Przeczytalem kilka ksiazek Coelha, potrafie szczerze powiedziec, ze w niektorych pojawiaja sie te same motywy, przeslania, rozmawialem kiedys z pewna Brazylijka, wyksztalcona dziewczyna, znajaca 5 jezykow itd, zapytalem ja o ksiazki Coelha, jej ironiczny komentarz byl w stylu: “Ksiazki z magia, czarnymi psami, potworami zeby sie lepiej sprzedawaly”. Potrafie spojrzec na jego tworczosc krytycznym okiem, sa rzeczy ktore mi sie podobaja, sa takie ktore nie. Jestem zdania, ze to jakie ksiazki nam sie podobaja zalezy od charakteru, jedni beda czytac Lema, inni Harryego Pottera a inni Ludluma, ja naleze do osob ktorzy stawiaja na rozwoj duchowy, refleksje, analizowanie pewnych spraw, mysle, ze dobrze by bylo gdyby gimnazjalisci przeczytali niektore jego ksiazki zamiast JP na 100%, palic blanty, pic tanie wina po szkole, moze zaczeli by myslec, ale to juz inna sprawa. A teraz puenta: nie znosze cwaniactwa, a takiego wlasnie osobnika wyobrazilem sobie po przeczytaniu wpisu. Osobnik ktory pozjadal wszelkie rozumy, jest alfa i omega, swoimi tekstami dorownuje Mickiewiczowi, i mysli, ze jest nie wiadomo kim. To mnie zdenerwowalo i owszem, moze moje argumenty nie byly do konca trafne. Cenie krytyke ale konstruktywna a nie jakiegos osobnika ktory mysli, ze sie zna na literaturze. Jezeli chodzi o bestsellery – tak, to fakt, nie zawsze ksiazki ciekawe nimi zostaja – przerozne biografie slawnych (z pozoru) osob itd – smieszny jest tez tutaj argument “Obama dostal Nobla” to, ze kilka “yntelygentow” sie pomylilo nie znaczy, ze osoby ktore przyznawaly nagrody Coelho tez taka wpadke zaliczyly.

  22. Justyna mówi:

    jestem studentką polonistyki i muszę przyznać ,ze jak na laika, jak siebie sam określasz, fantastycznie wyczułeś jakim gniotem jest pisarstwo Coelho.

    Coelho to pisarz dla masowego odbiorcy: ludzi zagubionych, zafascynowanych New Age, którym gust kształtują media itd. Z całym szacunkiem,ale każdy, kto uważa prozę tego pisarza za wartościową ma najwyraźniej bardzo niewielkie wymagania językowe, intelektualne, estetyczne. Jeśli komuś to odpowiada – spoko, nie każdy musi czytać i rozumieć Dostojewskiego, Woolf, Lema. Ale błagam – nie pieprzcie głupot, ze Coelho jest kimś wybitnym, skoro znawcy literatury, teoretycy i krytycy twierdza co innego. Równie dobrze moglibyście się kłócić z lekarzem, że wiecie lepiej jak wyleczyć daną chorobę.

  23. c2h5oh mówi:

    Ja tak miałem po alchemiku, więc jest to raczej cecha autora niż konkretnej książki.

  24. :) mówi:

    Ja ostatnio dostalem Nobla z chemii, studiowalem fizyke kwantowa a teraz psychologie i moge Ci powiedziec Justyno, ze bardzo mi zaimponowalas, idealnie mnie opisalas, jestem zagubionym, masowym, zafascynowanym New Age odbiorca. Zapomnialem dodac, ze moj gust ksztaltuje Polsat i TV Trwam. Nie wymagam wiele, wystarczy minimum, a co mi tam kurcza wiele potrzebne, wystarczy tycke, odrobinka, zeby fajnie sie do sna czytalo. Na obiad jem gotowane ziemniaki z gotowanym ryzem, czasami dla smaka dodam troche soli albo cukra, zalezy czy chce na slodko czy slono. Jakie te kobitki teraz intelygentne kurcza po tych studiach, kiedys siedzialy w domu, praly, prasowaly, gotowaly, teraz im fenimizmy w glowach siedzaja, rownouprostowienie, czasy sie zmieniaja jak mawiali najstarsi szamani. A tak an marginesie to moj zywocik mi odpowiada – jak to mlodziezowo-studencko ujelas – spoko, git majonez, czujesz to? Wypraszam sobie takie przeklentestwa, pieprze to ja sobie kanapeczke z twarozkiem (mniam mniam, kanapeczki z twarozkiem, ale ze malo wymagam to twarozek tylko na swieta no i w urodziny). Mam takiego jednego znajomusia doktorata, madry z niego doktorowiec, kiedys mi powiedzial, ze jak chcem to moge sie sam wyleczyc, na wszystko podobno pomaga mocz, to sie jakos tam specjalnie zwie, moczoterapia? Juz wiem, ursynoterapia bo podobno osobownik ktory to wynalazl mieszkal na ursynowie, no i tak mi zalecil ten kolezkowiec doktorowiec – szklaneczke moczu rano i wieczorem a czasami do obiadu albo kolacji – zdrow jestem jak rosomak, sie gra, sie plywa, sie skacze, mocz pije – cialko jest, no to tyle kochana Justynko o chorobach, chcesz to tez sproboj – polecam :) Konczyc bede bo Kiepskie niedlugo leca na Polsacie a to cos co niedzwiadniki lubia najbardziej, Buziaczki dla wszystkich komentujacych, lekarzy, polonistow, krytykowcow, filmowcow, spadochronowcow, weterynarzowcow, hiphopowcow, metalowcow, strazakowcow, szalikowcow, buziaczki papatki :)

  25. Owca mówi:

    Kiedyś uwielbiam Coelho. Kiedyś, znaczy na przełomie gimnazjum i liceum. Byłam zachwycona głębokimi, jak mi się wtedy wydawało, myślami. Ale w każdej jego książce jest napisane to samo. Coelho jest naiwny. Wymyślił kilka prostych słów, które teraz przekazuje w różnej formie. Nie od dziś wiadomo, że warto marzyć – a on pisze o tym całą powieść, która pozostawia dużo do życzenie pod względem choćby stylistyki.

  26. sisia mówi:

    Owco! On nie jest naiwny, on na naiwnych kosi kaskę, hłe,hłe…

  27. Tomek mówi:

    Poniżej kilka słów na temat Twórczości pana Coelho, zanotowanych przed czteroma laty, przy okazji lektury “Pielgrzyma”.

    Przez wiele lat zwlekałem z czytaniem Coelho. Właściwie nie wiem czemu. Miałem świadomość jego poczytności. Słyszałem też opinie osób znajomych o wybitnym wpływie dzieł tegoż autora na ich życie, myślenie i sposób postrzegania świata. Szczególną, niemal biblijną czcią zdaje się być otoczony “Alchemik”.

    “Alchemika” jakoś nie udało mi się dotąd zdobyć. Zamiast tego, przypadkowo, podczas kompletowania zestawu lektur na jedną z dłuższych podróży, spostrzegłem na półce księgarni (i natychmiast nabyłem) inną książkę Coelho: “Pielgrzyma”. Z wypiekami na twarzy zabrałem się do czytania.

    Jako, że pan Coelho niezmiennie znajduje się na czele listy najbardziej poczytnych autorów w Polsce (oddając z rzadka palmę pierwszeństwa panu Whartonowi lub pani Rowling), spodziewałem się wybitnego tłumaczenia i formy szczególnie miłej polskiemu czytelnikowi (czyli na przykład mnie). Zawiodłem się srodze. Zawiodłem pod każdym względem.

    Fabuła wykorzystuje motyw podróży. Opisuje pieszą pielgrzymkę głównego bohatera do sanktuarium Santiago Compostella. Fabuła jest jednak tylko pretekstem dla bombardowania czytelnika stekiem pseudo-filozoficznych uogólnień i banałów. Dodatkowo, w treść wplecione są niedorzeczne ćwiczenia religijno – mistyczno – gimnastyczne. Coelho w tandetny sposób łączy w swojej książce tradycję religii katolickiej z praktykami voodoo. Tworzy nowy katechizm opierający się na ślepej wierze w intuicję, przeczucia i sny.

    Autor posługuje się (typową dla dzieci przedszkolnych) metodą narracji – zdradzając już w pierwszym zdaniu każdego akapitu całą jego treść. Podobnie wszystkie hipotetycznie atrakcyjne wątki fabuły: walki, ucieczki i próby charakteru; nim się rozpoczną – z góry wiadomo jak się skończą. Dzięki doskonałemu odwróceniu zasad budowania napięcia – akcja jest tak mdła i przewidywalna, że więcej emocji dostarczyłoby prawdopodobnie czytanie fińskiej książki telefonicznej.

    I to wszystko byłoby jeszcze do zaakceptowania, gdyby nie forma. Forma literacka wyrosła bezpośrednio ze stylu wypracowań szkolnych lizusa-gimnazjalisty. Nie wiem komu bardziej to zawdzięczamy – samemu autorowi, czy może tłumaczowi. Prawdopodobnie oboje włożyli sporo pracy, aby osiągnąć mistrzostwo niedołęstwa w posługiwaniu się językiem. Zdania są bełkotliwe. Ilość natrętnych powtórzeń tego samego wyrazu, woła o pomstę do nieba. Nieporadność i prymitywizm formułowania myśli sięga poziomu oficjalnych pism z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Obrzydliwość.

    Jest też kilka elementów tragicznego komizmu (zawartych głównie w serii praktycznych porad Coelho). Poznajemy np. niezawodną metodę na oszukanie szatana. Jest instruktaż krok po kroku, jak zabijając bezpańskiego psa zasłużyć na życie wieczne; oraz cała masa bezcennych wskazówek bezładnie mieszających świat rzeczywisty z duchowym, umysł z ciałem, skutki z przyczynami.

    Jedno czego się obawiam, to konsekwencje jakie może wywołać lektura tej książki u skrajnie naiwnych czytelników. Zafascynowani wygodną prostotą zasad zaproponowanych przez jarmarcznego pseudo-teologa, mogą zacząć mordować niewinne psy na ulicach i planować życie na podstawie snów czy układu chmur na niebie.

  28. kwiatosz mówi:

    Im lepiej się bestseller sprzedaje, tym jest większym gniotem – myślę, że Pismo Święte już dawno tę prawdę unaoczniło wszystkim zainteresowanym. Ale na czym można zbudować swoją blogową potęgę jeśli nie na powtarzaniu najbardziej oczywistych truizmów? Plus ode mnie za krótki tekst, przynajmniej niewiele czasu straciłem, minus za wszystko oprócz wyżej wzmiankowanej ilości znaków.

    • Justyna mówi:

      jemu zarzucasz truizmy – zresztą chyba nie do końca masz podstawy, skoro tylu obrońców Coelho się znalazło – a sam okazujesz się kompletnym ignorantem, skoro Biblię porównujesz do “bestsellerów”.. Przy czym “ignorant” to eufemizm.

  29. zenforest mówi:

    słyszałam że twórczość Coelho określana bywa jako “duchowość dla nastolatków” :)

  30. Anonim mówi:

    @Daniel Buliński
    Nie nie wiem dlaczego atakujesz to że podpisałem się Anonim, w praktyce wszyscy którzy podpisali się tu nickiem lub samym imieniem są anonimowi.

    “Czy według Ciebie trzeba prowadzić samochód po pijaku aby krytykować taką postawę?”
    Nie trzeba, tylko nie rozumiem dlaczego wyszukałeś tak skrajną analogię. Dobra krytyka jest ważna, ale ta opiera się głównie na tym ,że komuś się książka nie podobała więc napisał że to gniot, argumentują się tym że jest za płytka. I nawet mógłbym się do tego dołączyć, ponieważ książka WPU nie podoba mi się, ale czy muszę obrażać autora (“Czytałem w życiu o wiele większe gnioty…”).

    Piszesz, że nagrody nic nie znaczą owszem nie znaczą. Idę dalej i powiem że książki Coelho nic nie znaczą, że ten artykuł też nic nie znaczy, w zasadzie cała ta dyskusja jest bez znaczenia. Ludzie którzy lubią książki Coelho niech czytają, ludzie którzy nie lubią niech nie czytają. I proszę nie obrażaj ani jednych ani drugich. Bo z twoich wypowiedzi można odnieść wrażenie że skoro książki C są płytkie to także społeczeństwo które je czyta także.

  31. nilp mówi:

    Obawiam się że jeżeli społeczeństwo uważa płytką książkę ( a sam to przyznałeś ) za książkę nie wiadomo jak wysokich lotów, ubóstwiając autora i stawiając go na piedestale jakiegoś mędrca to społeczeństwo jest płytkie.

    A dyskusja zawsze ma jakiś sens, jakby nigdy nie miała to świat składał by się tylko z plotkujących ignorantów, a niestety, ich jest za dużo, nawet wśród tzw. inteligencji. [która często jest napchana wiedzą, która teraz może jest aktualna i powszechnie uznawana za prawdziwą, ale niech ktoś udowodni że tak nie jest…

    A polecam jeszcze co bardziej nerwowym przeczytać to kilka razy, autor wyraźnie podkreślił że to jest jego zdanie (chociaż nigdzie to nie było zaznaczone strzałką, albo podkreślone) i jest to zdanie na podstawie książki która jest popularna na dodatek. Nadążacie w tym o co mi idzie?

    Więc pierdolcie mi tu tylko o tym że jeżeli coś jest popularne to jest dobre, TVN jest popularny, Fakt i gazeta wyborcza są popularne, popularny czasami jest tani hiphop (przynajmniej na tyle żeby zakryć ambitniejszych wykonawców, ale z tym do fanów)

  32. nilp mówi:

    ah.. miało być NIE, w ostatnim akapicie, ale poprawiałem i przez nie uwagę skasowałem.

    aha, nie czytałem jego książek, nie mam zamiaru, nie moja dziedzina, a wypowiedź jest krytyką ludzi którzy oburzają się nie wiadomo jak nie doczytując do końca.

  33. yooko mówi:

    Paulo Coelho jest miałki, wszystkie jego książki to zbiór prostych sentencji, są czymś w rodzaju poradników. W prawie każdym zdaniu, napisanym przez Coelho, zawarta jest jakaś “prawda życiowa” . Fabuła w “dziełach” tego autora nie odgrywa żadnej roli. Coelho to marny filozof, pisarz jeszcze gorszy, ale nie mam mu tego za złe. Widocznie ludzie nie wiedzą jak żyć i potrzebują takich książek. Dobrze, że jest Wielki Paulo, który zebrał odpowiedzi na wszystkie pytania, chwała mu za to!

  34. Ajwi mówi:

    “Cała prawda o…” … “o kimś, o kim nie mam bladego pojęcia.” Tak powinien Pan rozpocząć swą wypowiedź. Jak najbardziej szanuje Pańskie zdanie, ale jeśli ma Pan zamiar pisać więcej takich rzeczy na forum, mam jedną prośbę, mianowicie proszę o wcześniejsze zorientowanie się w problemie, który chciałby pan poruszyć. Po przeczytaniu jednej książki nie można stwierdzić czy to dobry bądź zły pisarz. Tak poza tym, wielu ludzi nie czyta książek parabolicznych. Wyobraża Pan sobie osobę siedzącą w tramwaju czytającą 1000 stronicową powieść, gdzie wszystkiego trzeba się domyślać? Nie spotkałam takiego człowieka. Książki Coelha są łatwe w odbiorze jednakże zostawiają po sobie pewien smaczek. Pole do popisu dla naszej wyobraźni. Współczesny pisarz, który wie co uwiecznić na papierze, by wiele starszych jak i młodszych osób chętnie sięgało po jego dzieła.

    • Owca mówi:

      Pozostawia pole dla wyobraźni…? Że w którym miejscu? Coelho wszystko tłumaczy jak krowie na rowie. Nie ma miejsca na naszą wyobraźnię.
      I nie trzeba od razu czytać 1000-stronicowej księgi. Są również krótkie dzieła, które można postawić dużo od Coelho i które też nie są napisane trudnym językiem.

  35. Książę mówi:

    SZATANIE JAK SMIESZ SZKALOWAĆ MISTRZA PAULO!!!111one!

  36. 2Pac mówi:

    @kwiatosz – swiete slowa ;) idealnie zcharakteryzowales biblie, teraz pewnie sie dopiero zacznie dyskusja na temat bilbi, jak to i w ogole o co kaman, jak mozna nazwac bible bestsellerem. Taka prawda, zbior oczywistych zasad w stylu: nie kradnij, nie klam bla bla bla, odnosnie 10 przykazan polecam Carlina :) Reszta w biblii to dokladnie to samo co pisze Coelho w swoich ksiazkach, badz dobry itd, z ta roznica, ze biblie czyta sie w specjalnym budynku, a miliony matolkow wieza osobom ktore ta ksiege (jakze madra) w tym specjalnym budynku czytaja. Gratuluje :)

    • Justyna mówi:

      Domyślam się, że dla kogoś, kto nie umie posługiwać się językiem zgodnie z funkcjonującymi normami (piszemy “Biblia”) trudno jest trafnie zinterpretować tak złożony tekst literacki, jakim jest Pismo Święte. Łatwość, z jaką zrównujesz te dwie pozycje świadczy dobitnie o tym, że o jakiejkolwiek dyskusji z Tobą nie może być mowy, dlatego nikt Cię nią raczej nie zaszczyci.

  37. kaniuniu mówi:

    Krzysiu- że masz swoje zdanie to dobrze i polecam się go trzymać :)

    Zauważ, że dyskusja o Paulo obrodziła w mnóstwo komentarzy, w emocje znacznie większe niż towarzyszące walce Gołota-Adamek, a do samej walki w ogóle niewiele brakuje

    Dla mnie najbardziej fascynujące jest to, że gdybyś napisał coś takiego o “Małych zbrodniach małżeńskich”, Kunderze, Grocholi, Sienkiewiczu, kimkolwiek- nie ma siły, żeby ktoś był chętny na dyskusje. A do Paula ktoś się zawsze znajdzie- niesamowite.

    Swego czasu też pisałam nieco o Coelho, coś niecoś jest tu:
    http://kaniuniu.wordpress.com/2008/07/24/totalna-kompromitacja/

    przy czym z góry ostrzegam, blog w remoncie ;)

    • Krzysztof mówi:

      Bo są takie tematy, na które każdy Polak ma coś do powiedzenia. Wśród polityki, religii w szkołach, religii w kościołach, religii w sypialni, żydów i Żydów, spisku masonów, Salonu, pomników papieża etc. etc., znajduje się też Paulo Coelho. A jeśli wziąć pod uwagę popularność jego książek, to wcale nie jest to takie niesamowite..

      Myślę wszak, że jeśliby napisać dobry i sensowny tekst równający z błotem na przykład Sienkiewicza i wrzucić go na Wykop, to też miałby szanse wywołać jakiś odzew, zwłaszcza, że biedaków z traumą po szkolnym omawianiu Potopu nie brakuje…

      Z Kunderą czy innym spoza edukacyjnego kanonu pewnie już byłoby trudniej :)

  38. 2Pac mówi:

    Droga Justyno, Ty piszesz Biblia, ja pisze biblia poniewaz ksiazka ta, ksiega, pismo swiete czy jak tam sobie to nazwiesz nie ma dla mnie zadnej wartosci i napisalem specjalnie “bilbia” a nie “Biblia” zeby ten brak wartosci podkreslic, a, ze zawsze znajdzie sie jakis oburzony katolik… uderz w stol a nozyce sie odezwa. Wyobraz sobie, ze umiem poslugiwac sie jezykiem zgodnie z funkcjonujacymi normami niestety nic co zwiazane jest z kosciolem w te normy sie nie klasyfikuje – a to, ze masz problem z tym, ze pisze biblia a nie Biblia to juz tylko i wylacznie Twoj problem, wierze w Boga, Boga ktory nazywa sie Bog a nie trojca swieta, Jezus (w koncu to imie wiec, nawet gdybym chcial musialem napisac wielka litera zebys nie wypomniala, ze nie pisze zgodnie z funkcjonujacymi normami). Idz do kosciola, modl sie za moje grzechy, popros o rozum dla mnie bo przeciez jak moglem napisac biblia a nie Biblia. Pozdrowienia :)

    • Justyna mówi:

      nie pije do Twojego braku szacunku, bo był on nader oczywisty. nie oczekuj jednak, że będziesz traktowany jako partner w jakiejkolwiek dyskusji, skoro na wstępie obnażasz swoją ignorancję.

      wierzyć Ci w nic nie każę. po prostu się nie ośmieszaj takimi porównaniami.

      mam znajomych-ateistów, ba: mój chłopak to ateista. ale oni wszyscy potrafią kulturalnie prezentować swoje stanowisko. Kulturalnie i logicznie, gdyż wybacz,ale Twoje porównanie Biblii do Coelho jest czystą fantazją.

      Nie wiem ile masz lat, ale nie brzmisz zbyt dojrzale… wszakże “język jest Twoją wizytówką”. Z Bogiem!

  39. Ceri mówi:

    o rany, zostałeś sławny? :D
    podoba mi się postawa niektórych komentujących – jak sam nie tworzysz, to nie możesz krytykować czyjejś twórczości. idąc tym tropem – jak sami nie napiszecie czegoś o Coelho, to nie możecie krytykować tekstu kogoś innego nt. tegoż pisarza. jasne, często się uważa, że krytycy to sfrustrowani i niespełnieni artyści/pisarze/scenarzyści/muzycy, ale to niekoniecznie prawda. o zgrozo – niektórzy krytycy są mniej sfrustrowani od niektórych artystów.
    jeżeli zamierzasz poruszać tak kontrowersyjne tematy jak Żydzi, masoni albo pomniki papieża to mogę służyć jako źródło informacji ;)

  40. sykofanta mówi:

    Fajny tekst. Bardzo dobry i świetnie ujmuje twórczość Coelho. Ja po raz pierwszy zetknąłem się z jego twórczością będąc w pierwszej klasie liceum (to był stary system edukacyjny, więc teraz to by była ostatnia klasa gimnazjum), dlatego argument z dyskusji, że jest to literatura dla gimnazjalistów, uznaję za nietrafiony. Jako nastolatek nie byłem w stanie tego czytać. Czy byłem nad wiek rozwinięty, zero naiwności? Oczywiście, że nie!! Byłem szalenie naiwny, ale to nagromadzenie truizmów i prostych (lub raczej prostackich) pseudofilozoficznych myśli… Nie dałem rady. Przeczytałem “Piątą górę” i moje zdanie o tej książce było takie, że długo i nudno opowiedziano historię, która w Biblii została opisana ciekawie i pouczająco w 3 zdaniach. Próbowałem jednak nie zrażać się tak od razu i przeczytać “Weronikę…”. Dotarłem do połowy i spasowałem. Później przeczytałem bardzo trafne zdanie w pewnej recenzji: “Nic dziwnego, że główna bohaterka tak kiepskiej powieści postanawia umrzeć”.

    Co do spraw pozostałych. Wydaje mi się niezwykle ciekawe, że kiedy mówimy pogardliwie np. o harlequinach, to najczęściej wypowiadamy ową opinię nie przeczytawszy ani jednego. Po prostu odmawiamy im przynależności do literatury w ogóle i uznajemy, że wolno nam się wypowiadać na ten temat wcale go nie znając. Kiedy opowiadamy, że Proust nas nudzi, to z dumą podkreślamy, że przebrnęliśmy tylko przez pół książki albo przez jeden rozdział, czy też przeczytaliśmy tylko jedno zdanie – w tym wypadku im mniej, tym lepiej. Jeżeli jednak wypowiadamy się o Paulo Coelho, to doznajemy jakiejś wręcz przemocy ze strony jego obrońców, którzy uważają, że najpierw trzeba przeczytać najlepiej wszystkie jego książki, żeby się wypowiadać. Otóż nie zamierzam! Po zjedzeniu jednego hamburgera w McDonald’s spokojnie mogę powiedzieć, że żarcie tam mają paskudne. Nie będę kosztował każdego dania – tylko bym mógł się zatruć. Zresztą bojkotuję tę firmę i nie mam zamiaru z żadnego powodu zostawiać w niej swoich pieniędzy. Również po przeczytaniu 1,5 książki Coelho nie chcę marnować czasu, pieniędzy i energii na dalszą lekturę. Facet po prostu pisze koszmarne gnioty – algorytm komputerowy mógłby stworzyć lepszą literaturę. Co mu jednak trzeba oddać – potrafi tę szmirę i chałę sprzedać! I to bez mrugnięcia okiem.

  41. Zbychowiec mówi:

    czytając tę notkę, a także komentarze i inne wypowiedzi, cieszę się, że byłem na tyle dalekowzroczny i czytanie twórczości owego autora zakończyłem na przeczytaniu jego imienia i nazwiska :)
    pozdrawiam Krzysia i cały Wykop :)

  42. Paulo Coelho i jego kalendarze… | Daniel Buliński mówi:

    [...] P.S. Ostatnio na Wykopie pojawił się wpis na mało znanym blogu. Dotyczył mojego ulubionego autora, zgadnijcie kogo? HA! Pozwoliłem sobie na komentarz. Wpis znajduje się pod tym adresem. [...]

  43. pruskaswinia mówi:

    należy umieć czytać między wierszami. nie każdy niestety potrafi.
    pozdrawiam.

    • sykofanta mówi:

      To prawda! W książkach Paulo Coelho są tak gigantyczne interlinie i tak wielgachne marginesy, że faktycznie może opowiedziano tam jakieś ciekawsze historie niż ta dyrdymały, które zapełniają tekst drukowany.

    • Zbychowiec mówi:

      Kod Paulo Coelho? :D

  44. CleX mówi:

    Zgadzam się.

  45. Panna Brown mówi:

    Przeczytałam tylko jedną książkę Coelho – “Bridę”. Pozostawiła mnie w stanie lekkiego ogłupienia. Z jednej strony magia, z drugiej Bóg, a z trzeciej seks. Mały miks dla poszukiwaczy najłatwiejszej życiowej drogi…

  46. Elenoir mówi:

    Przyznaję, że ja przeczytałam chyba 1,5 strony “Alchemika”, co pozwoliło mi stwierdzić, że twórczość Coelho nie jest dla mnie. Nie lubię truizmów w książkach, czytam dla przyjemności albo żeby się czegoś dowiedzieć.
    Uważam, że każdy może recenzować książki (sama to, naturalnie amatorsko, robię). Nie musi przy tym wcale znać biografii pisarza i innych jego utworów, choć bywa to przydatne. Wystarczy, że po prostu lubi czytać i może porównać np. “Alchemika” z innymi książkami, lepszymi albo gorszymi. I wychodzi mu, że to jakieś bzdury:)

  47. najlepsze książki po angielsku online, księgarnia internetowa z darmową dostawą mówi:

    najlepsze książki po angielsku online, księgarnia internetowa z darmową dostawą…

    [...]Paulo postanawia pisać « Imponderabilne podróże[...]…

  48. bible download mówi:

    Hello! This is my first visit to your blog! We are a collection of volunteers and
    starting a new initiative in a community in the same niche.
    Your blog provided us valuable information to work on. You have done a marvellous job!

  49. Martyna mówi:

    A moim zdaniem za łagodnie opisał jego twórczość. Przeczytałam kilka (aż wstyd się przyznać) i moim zdaniem to jest dla zagubionych dziewczynek, pseudo artystek, które głębiej niż przeciętny człowiek odczuwają życie. Książki dla gimnazjalistek, które nie mają co robić, albo dla osób, które ciekawsze i lepiej skonstruowane książki zostawiają innym, a sami czytają gnioty;) Nigdy więcej nie przeczytam już nic co napisał ten Pan:)

  50. seo link building mówi:

    Awesome site you have here but I was wanting to know if you knew of any user discussion forums that
    cover the same topics discussed here? I’d really like to be a part of group where I can get advice from other knowledgeable people that share the same interest. If you have any suggestions, please let me know. Thanks a lot!

  51. masturbater mówi:

    I hardly create comments, however after reading through a few of the responses on Paulo postanawia pisać Imponderabilne podróże.

    I actually do have a couple of questions for you if
    you tend not to mind. Is it simply me or
    does it seem like a few of these comments appear as if they are left
    by brain dead individuals? :-P And, if you are posting on
    other social sites, I would like to keep up with everything fresh you have
    to post. Would you make a list of every one of all your shared sites like
    your Facebook page, twitter feed, or linkedin profile?

  52. cialis mówi:

    I just put the link of your blog on my Facebook Wall. very nice blog indeed.,’-”,

  53. best seo consultants mówi:

    Hey there would you mind sharing which blog platform
    you’re using? I’m going to start my own blog soon but I’m having a hard time choosing between BlogEngine/Wordpress/B2evolution and Drupal. The reason I ask is because your design and style seems different then most blogs and I’m looking for something unique.
    P.S Apologies for getting off-topic but I had
    to ask!

  54. cheap monthly seo plan mówi:

    Howdy! I could have sworn I’ve been to this website before but after reading through some of the post I realized it’s new to me.
    Anyways, I’m definitely delighted I found it and I’ll be bookmarking and checking
    back frequently!

  55. gdi network marketing mówi:

    When I originally left a comment I seem to have clicked on the -Notify me when
    new comments are added- checkbox and now whenever a comment is added I
    recieve four emails with the exact same comment.
    Is there a means you are able to remove me from that service?
    Appreciate it!

  56. casino titan smartdownload mówi:

    What’s up everyone, it’s my first go to see at this site, and post is
    actually fruitful in favor of me, keep up posting these content.

  57. link building services mówi:

    More often than not, mid- to large-size companies are utilizing online employment applications to weed through candidates prior to actual face-to-face interviews.
    This Article is written by Mayank Jain, who loves to write about Social Media and SEO.
    Try Out Sample Link Building Packages- By trying out sample packages from different link building firms will help you to choose the right one.

  58. how to network marketing online mówi:

    I am actually thankful to the holder of this website who has shared this enormous article
    at at this place.

  59. webpage mówi:

    Magnificent site. A lot of helpful info here. I’m sending it to some friends ans also sharing in delicious. And of course, thank you on your sweat!

  60. mocne strony www mówi:

    Yes! Finally something bout spis serwisów www.

  61. obstinada.com mówi:

    Terrific article! That is the kind of info that are supposed
    to be shared around the web. Shame on Google for no longer positioning this post upper!
    Come on over and consult with my website . Thanks =)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: